Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Praga Zdobyta
#21
relacja Waldka cd. widziana z innej perspektywy - uczestniczki tej 4 dniowej wycieczki, tutaj warto dodać nowicjuszki jeœli chodzi o muzyke MK - bardziej znane sa mi kawałki Dire Straits.

Podróż: 7 osób, wyjazd około godziny 16, na miejscu 8 rano ( hotel od 11), w tym miejscu warto wspomnieć o Pani Ani naszej przewodniczce, która choć ubogie słownictwo miała to znała się na mapach i nawigacji.
Czasem drazniła naszego kierowce Waldka - zwłaszcza gdy mówiła: " przekroczyłes dozwolona prędkoœć" ale spieszno nam wszystkim było więc nikt nie zwracal na to uwagi.

Waldek, œwietnie zorganizowany: przygotował specjalnš projekcję audycji nagranej tydzien wczeœniej w radio o koncercie w Wa-wie, przez Robsona. Słuchało się jej z uwagš cišgłe komentarze i dyskusja a przecież to było tydzień po koncercie...
Przyjazd do Pragi - cel nadrzędny koncert MK i autografy, cele poboczne zwiedzanie.

Praga - Daruję sobie już opowieœci o mieœcie trzeba tam poprostu się wybrać i zobaczyc to co my ( Zoo - słoń )

Czesi- nie lubiš nas to stwierdziliœmy juz po pierwszej wizycie w knajpce, rozpuszczeni przez turystów, zaruzamiali i niesympatyczni. TAK!!! myslę, że wszyscy uczestnicy naszej wyprawy się z tym zgodzš.

Ale wszystko było nie ważne co dzeń temat MK był żywy dzięki cišgłym opowieœciom Pablosana i Waldka czuło się ten mistyczny klimat w powietrzu. Wszystko smakowało lepiej, spało się wyœmienicie i humory dopisywały.

Pasja z jakš opowiadali obaj o Dire Straits i samym Marku powodowala, że chciałam również przekonac się jak to jest...

I stało się ten dzień w końcu nastšpił. T-shirty ubrane, œniadanie zjedzone plan był prosty: Pablo i Waldek jadš wyczaić trase przyjazdu Marka my natomiast ( kobiety ) na zakupy.

Ok wszystko gra, nie może byc inaczej jak pełen sukces, plan byl prosty: chłopaki wiedzeli którędy będa jechali stana zwartš grupš w t-shirtach "markowych" i spelniš się ich marzenia.

My tymczasem zostałyœmy pozostawione w centrum by nie wchodzić chłopakom w drogę...
Mija godzina, rozmyslamy, narazie każda w swojej glowie czy już chłopaki sš po spotkaniu...mija kolejne 30 minut zastanawiamy się czy nie zadzwonić ale może akurat sa w trakcie rozmowy, może pijš kawę wspólnie z zespołem kto wie...

Nagle telefon - "bedę za 30 minut", przyjeżdza - z daleka widać zdenerwowanie ale to mogło wskazywać na dwie opcje ze szczeœcia lub poprostu z ostrego wku...

Niestety!!!

Trudno nam było rozładowac emocje towarzyszšce Waldkowi podczas drogi na koncert. Te epitety - lepiej nie pisać tego na forum. Relacja Waldka skupiła się głównie na tym, że syn nie nagrał tego wydarzenia na kamerę
"Dlaczego widać tylko podłogę?? pytał syna!!! Co Ty chłopaku kamerowałeœ???
Biedny dostalo się mu a przecież nie chciał... Zresztš czarne szyby co to by dało...

Potem relacja Pablo - pokazywał dokładnie którędy jechał, gdzie stali, jak machali i ( tutaj równiez epitety ) a on się nie zatrzymał.

Potem szybkie piwko dla rozluŸnienia atmosfery choc nie było opcji by się polepszyła.
Pomysł z lotem na maskę przyznam był mój - czasem lepiej posłuchać kogoœ stojšcego z boku nie majšcego takiego "fjoła" to na bank by poskutkowało hehe

Godzina 19 trzeba szykowac się do kolejki, sprzęt prygotowany, bilety w ręku i stšpajšcy z nogi na noge Pablo.

Patrzalam na tych ludzi i zastanawialam się dlaczego?, chciałam to zrozumiec ale jak? skoro nigdy na koncercie nie byłam.

Mialam zadanie - robić zdjęcia i na tym najbardziej mi zależało. Wiedzialm jak bardzo moge uszczęœliwić ludzi których prawdziwš pasjš i dużš częœciš życia ( dosłownie) jest MK. Zatrzymac w obiektywie aparatu te dla nich niezapomniane chwile to musi być coœ.

kiedy bramki się otworzyły na chwilę zagotwało się we mnie bo zostałam zatrzymana, poinformowano mnie, że z takim sprzętem nie wejdę. Tym samym wstrzymalam calš kolejkę . Pablo widziałam się gotuje tłumaczył pacanowi, ze to nie jest profesjonalny sprzęt, próbowal przekonac tego żałosnego chłopczyka. Ja tymczasem przeszłam najszybszy zawał ale zaraz kubeł zimnej wody. Ktoœ powiedział że jest druga kolejka może tam się uda.
I tak zrobiłam weszłam z serduchem w gardle ale bez problemu. Potem sprint pod scene ( takie instrukcje otrzymałam: lec by miec miejsca pod scenš )

No i pełen sukces drugi/ trzeci rzšd na przeciw mikrofony to było szczꜜcie niepojęte... dla mnie jeszcze nie bo przeciez nie wiedzialam co mnie czeka.

Chłopaki stšpali z nogi na noge co chwila na zegarki zerkali i w końcu JEST...

zaczęło się...

Resztę pozostawiam dla siebie... Ta relacja jest po częœci w podziękowaniu Pawłowi i Adze, że wpadli na ten fantastyczny pomysl zaproszenia mnie na ten koncert...

zdjęcia w iloœci około 200 sa w posiadaniu Pablo,
Odpowiedz
#22
ewik dzieki za relacje

piekna mozesz ksizki pisac pozdrawiam
Odpowiedz
#23
Ja jeszcze musze ochlonac i przygotowac mysli Oczko

Jedno wiem jednak-WIELKIE DZIEKUJE dla:

Mojej ukochanej Narzeczonej-Agusiu kocham Cie tak mocno :wub: za wyrozumialosc dla takiego Markowego roztrzepanca jak ja

Ewci-za bycie tam razem z nami, za zdjecia z koncertu (dzieki temu ja mogelm oddac sie tylko sluchaniu) za powrotne droge i smiech do lez (szczegolnie za ZED-a)!!! Jestem bardzo szczesliwy, ze bedziesz moja szwagierka Uśmiech

Waldka (Jambore) za zorganizowanie od A do Z calej wyprawy do Pragi-chlopie spokojnie mozesz byc tour managerem naszego Marka!!! oraz jego naprawde fanatastycznej całej Rodzince-cudowni ludzie Uśmiech i mieszkaja tuz obok nas!

Andrzeja i jego bliskim za niesamowicie cieple przyjecie w drodze na i z koncertu. Skad jeszcze tacy ludzie na tym swiecie?! To byly wspaniale przystanki na naszym telegraficznym szlaku: Trojmiasto-Praga-Trojmiasto.

Dla calej koncertowej ekipy z "johndkuhns.com"-z Wami to nawet w ogien Oczko

c.d.n.
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#24
Cytat:Originally posted by pablosan@May 14 2008, 09:17 AM
Ja jeszcze musze ochlonac i przygotowac mysli Oczko

Jedno wiem jednak-WIELKIE DZIEKUJE dla:

Mojej ukochanej Narzeczonej-Agusiu kocham Cie tak mocno :wub: za wyrozumialosc dla takiego Markowego roztrzepanca jak ja

Ewci-za bycie tam razem z nami, za zdjecia z koncertu (dzieki temu ja mogelm oddac sie tylko sluchaniu) za powrotne droge i smiech do lez (szczegolnie za ZED-a)!!! Jestem bardzo szczesliwy, ze bedziesz moja szwagierka Uśmiech

Waldka (Jambore) za zorganizowanie od A do Z calej wyprawy do Pragi-chlopie spokojnie mozesz byc tour managerem naszego Marka!!! oraz jego naprawde fanatastycznej całej Rodzince-cudowni ludzie Uśmiech i mieszkaja tuz obok nas!

Andrzeja i jego bliskim za niesamowicie cieple przyjecie w drodze na i z koncertu. Skad jeszcze tacy ludzie na tym swiecie?! To byly wspaniale przystanki na naszym telegraficznym szlaku: Trojmiasto-Praga-Trojmiasto.

Dla calej koncertowej ekipy z "johndkuhns.com"-z Wami to nawet w ogien Oczko

c.d.n.
Witam Wszystkich serdecznie Uśmiech
Jestem szczeœciara z dwuch powodów,po pierwsze ze mam tak wspaniałego Narzeczonego :wub: ,po drugie,że dzieki niemu mogłam przeżyć koncert MK w Warszawie i w Pradze.

Najwieksze ukłony w strone Waldka - za organizacje.

Teraz troszke o samym koncercie.

W Warszawie było to dla mnie pierwsze "spodkanie" z MK,wiec byłam bardzo ciekawa samego wystepu i dlaczego wszyscy majš "markowego bzika".
Atmosfera ,która wytworzyła się podczas koncertu była nie do opisania,czegos takiego jeszcze nigdy nie widziałam,cały Torwar ludzi i kazdy wiedział jak się "zakołysać",zaklaskac ,krzyknac przy kolejnych dzwiekach ( a to jest bardzo ważne)
Podsumuje to tak: zrozumiałam "markowego bzika" i tez go mam Wywracanie oczami

Natomiast w Pradze przezycia muzyczne były dla mnie dwa razy silniejsze.
Mistrzostwo swiata, duzo lepiej słyszałam,do tego wizualizacja swiatłami - poprostu przeniosłam sie do innego swiata.
Wszyscy którzy byłi w Pradze zgodzš się ze fani z Czech sš "dziwni" (jedzš ,pija ,lulki pala- gdzie my prawie oddychac nie moglismy),ale dla mnie nie miało to znaczenia...byli koło mnie nawazniejsi ludzie w moim zyciu i najwierniejsi fani,którzy potrafili stworzyc atmosfere.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i do przeczytania Oczko
Odpowiedz
#25
8 maja, czwartek.
Od rana z wypiekami na twarzy, czytam relacje pokoncertowe. Kolejny dzień rozpoczynam kawš i wejœciem na forum. Trzymaja mnie emocje od 2 maja. Dzis dla mnie sympatyczny dzien, autoupgrade do wersji 3,5 - szóstš szóstkę życia - czyli w 2/3 diabelski wiek Uśmiech Wieczorem zaplanowany grillek z rodzina. Na forum wiele życzeń urodzinowych - bardzo mi miło z tego powodu Uśmiech Przegladam strony Marka z newsami. I mysle sobie: a moze zrobic sobie urodzinowy prezent i jechac do Pragi na drugi koncert? Hm... Rozmawiam na GG z Macsa, ktory mnie namawia i sam zaluje ze nie moze bo zona na dniach powije potomka. Dzwonie do Jamborego. Nawija mi na ucho takie gadane, ze prawie mnie namawia na wyjazd. Kurcze... Jechac, nie jechac....
Wieczorny grill udany, siedze z mama i jej partnerem. I rzucam haslo ze mnie nosi na szybka wycieczke do Pragi - jeden nocleg, szybka jazda i takie tam. Mama mowi ze ona tez chce bo ma swoja lata a nie widziala Pragi, wogole jest zmeczona i potrzeba jej piwko na ladnej starowce i wogole. Jej facet tez chce. Dzwonie do kumpla, rzucam temat, tez sie napala na szybka akcje Jaworzno-Praga. To w koncu tylko 500 km a na calej trasie szybka droga - autostrady. Klamka zapadla. W niedziele skoro swit wyjazd.

9 maja, piatek.
Przychodze do pracy pozno, z efektem pogrillowym i choroba filipinska. Pracownicy racza mnie kawa. Siedze w firmie pol godziny, kupujac jedynie bilet na praski koncert, drukuje e-ticket i ide odpoczywac. Byle do niedzieli.

10 maja, sobota
Konsultuje od rana z Andrzejem temat wyjazdu. Mowi ze chyba nie dojedzie, bo zdrowie mu nie pozwoli. Szkoda. Ja sam sie obawiam jak zniose kilka godzina pod scena, moj kregoslup ostatnio niezbyt dobrze toleruje takie wybryki. Po poludniu dzwoni Jamboree. Sa w Pradze, planuja wypad pod sale koncertowa juz kolo 15, aby lapac Marka w aucie. Umawiamy sie wstepnie na telefon, gdy bede na miejscu. Wieczorem problem. Opuszczam szybe w samochodzie i juz jej nie podnosze. Nerwowe poszukiwanie mechanika w sobotnie popoludnie. Praktycznie nie ma szans. Drugie auto na serwisie. Katastrofa. Sprawdzam pociag z Katowic, jest szansa. Rzutem na tasme sppotykam znajomego elektryka samochodowego, rozbiera tapiecerke w aucie i podpiera szybe od wewnatrz kolkami drewnianymi. Okna nie otworze, ale nie ma to znaczenia, klima dziala. Jestem spakowany i nieprzytomny. 3 dni imprezy daje znac o sobie. Nastawiony budzik na 5,50 rano jest moja koscia w gardle, ale coz. Dam rade.

11 maja, niedziela.
Wyjezdzamy o 6,30. Drogi puste. Pogoda cudna. Kilometry smigaja jaka szalone. Krotki odpoczynek na McKnedlika i dalej w droge. Jestesmy w Pradze kilka minut po 12. Srednia predkosc z trasy 110 km/h. Zakwaterowanie w Hotelu o wdziecznej i dzwiecznej nazwie KUPA i w droge. Metro do pragi, Vaclavskie Namesti i obiad w Czeskiej Kuchni. Dzwoni Jamboree ze sa po drugiej stronie Vaclavskiego - znieram sie i biegne na spotkanie. Czuje juz lekka adrenalinke przedkoncertowa. Czekaja na mnie pod pomnikiem Vaclava. Biegne do przodu - w miedzyczasie dzwoni Andrzej i mowi ze Guy Fletcher obiecal ze pogada z Markiem na temat spotkania. Emocje rosna z kazda chwila, nadziej rozpala serce - 25 lat na to czekam, moze w koncu oda sie uscisnac JEGO dlon? Poznaje zone i corke Jamborego, oraz Ewe – nasza (jak sie okazalo pozniej) nadworna Pania Fotograf (Ewunia, tylko bez flesza, tylko bez flesza!!!Oczko.
Dziwczyny zostaja w centrum, chlopaki luzaki jada na spotkanie z Markiem. Przygotowujemy szczwany plan dorwania naszego idola. Pakuemy sie na parking i czaimy pod hala koncertowa. Panowie juz wiedza gdzie jest wejscie dla VIP-ow. Na parkingu 2 mercedesy z niemieckimi blachami, podejrzewamy ze to limuzyny Knopflera i spolki. Dolaczaja do nas Dominika z bratem. Emocje sie nasilaja, gdy mercedesy wyjezdzaja i jak podejrzewamy jada po Marka na lotnisko.
Papieros za papierosem, kazdy ciemny samochod na horyzoncie budzi emocje. Czeskich fanow malenka grupa, z zaciekawieniem zerkaja na nasza ekipe, ubrana w forumowe umundurowanie. Podchodzi do nas 2 mezczyzn i pyta lamanym czeskim o bilety, Pablo zaczyna z nimi rozmowe po angielsku, po czym okazuje sie ze to polacy Oczko Jamboree narzeka na problemy gastryczne na tle nerwowym i przypominaja z Pawlem wizyte w zoo u slonia Oczko
Mijaja dlugie minuty, w koncu sa. Wjezdzaja przez bramke i od razu do garazu. W drugim samochodzie Mark. Nie patrzy w nasza strone, mam wrazenie ze jest zasepiony lub zdenerwowany. Od razu znikaja w czelusciach garazu. Emocje opadaja, przychodzi gorycz. Jedziemy przez setki kilometrow i znowu nic. Czekamy jeszcze z nadzieja ze wyjdzie do nas. Nic z tego. Z naszych ust padaja cieple slowa, ale z drugiej strony przeciez wiemy jaki z Marka dzikus i jak ciezko okreslic jego relacje z fanami. Taka praca... W koncu nigdy nie byl specjalnie wylewny ani medialny, wiec czego tu oczekiwac. Dolaczaja do nas Dziadek i Sonia. Tez daja wyraz roczarowaniu, Sonia zaglada do czesci gdzie moze pojawic sie Mark. Nic z tego. Przesympatyczny troglodyta o posturze dorodnego goryla wygania ja z zaplecza hali. Cieszymy sie ze nie wyrwal jej nogi. Jamboree jedzie do centrum po dziewczyny, my melinujemy sie w namiocie z piwem. Nadciaga Dudageo z kolezanka malzonka. Po chwili nadjezdzaja dziwczyny, male piwko przed koncertem nie zawadzi. Wisielczy humor powoli ustepuje. Mark ma wybaczone, w koncu nie bedziemy wieszac psow na gosciu, ktory ma w zasadzie grac muzyke i robie to znakomicie, dajac nam szczesliwe chwile od wielu lat. Mijaja minuty, pod wejsciem zbiera sie grupa fanow. Czas stanac do kolejki i zajac taktyczne pozycje przed ruszeniem na barykady. Tomek, syn Jamborego czestuje nas kawa w cukierkach. To na podniesienie kofeiny przed koncertem. Obgadujemy plan ruszenia, humory coraz lepsze, za chwile beda wpuszczac. Tylko dywagacja na temat wnoszenia aparatow. Uda sie! Musi sie udac! Dolacza Robson w nieodlacznej czapce z Shangri-La. Opowiadamy mu przebieg wydarzen.
W koncu otwieraja bramki. Dziadek chowa w spodniach aparat i robimy przed wejsciem zamieszanie - udalo sie przemycic. Ewa odpada - upierdliwy gowniarz z przerostem ambicji (to pewnie efekt zalozenia oczojebliwej kamizelki) nie wpuszcza jej do srodka. Biedna, biegnie zdenerwoawana do drugiego wejscie. Mamy nadzieje spotkac sie w srodku. Przechodzimy przez bramki, Pablo atakuje po programy i ruuuuuuuszamy pod scene. Hala nieco wieksza od torwaru. Na scenie pyszni sie czerwony fender, nasycony niebieskim swiatlem. Z glosnikow Django Reinhardt. Stoimy. Wokolo Czesi w koszulkach Guns'n'roses i Led Zeppelin. Dyskusja na temat poprawnosci politycznej stroju – w koncu na Legie nie idzie sie w koszulce Wisly. Wpychaja sie przed nas dwaj dryblasi, na co jamboree reaguje krotka pyskowka i checia pobicia dryblasa z grzywa rodem z lat osiemdziesiatych. Staje w obronie corki, o malo co nie stratowanej przez Jozina z Bazin. Obok nas drugi wysoki czlowiek - jak sie okazalo sympatyczny Chorwat, wraz z zona w ciazy. Zastanawiam sie czy bidule nie wkomponuja wraz z nienarodzonym potomkiem w barierki. Na szczescie tlum nie napycha. Jamboree biegnie po napoje, zostawia na miejscu buty, aby pilnowaly mu miejsca. Zmeczenie calym dniem daje znac, a tu jeszcze tyle do koncertu... Dam rade. A jak - ze ja nie dam? Zartujemy i stoimy. Czas sie dluzy. Az w koncu gasna swiatla i na scene wchodzi Mark z ekipa.... Jazda sie zaczyna....

CDN
and it's your face I'm looking for on every street...
Odpowiedz
#26
Wasze relacje klada mnie na łopatki!!! Uśmiech
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#27
Łaaaaaa.......
Ja chcę już!!!! Uśmiech
Odpowiedz
#28
No nie mogę !!

Ale was się czyta !! Ale żałuję że nie mogłem z wami !! Następnej trasy nie podaruję !!

!! MASAKRA !!

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#29
Ewcia

Sorki za moje "wrzuty" na koncercie odnosnie fotografowania-wiesz emocje! Język
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#30
Œwietne relacje, gratuluję talentów i dziękuję za nie - czytałam z wypiekami na twarzy. Mam nadzieję, że jak najszybciej będę mogła dołaczyć do Was na wypady na zagraniczne koncerty Marka Uśmiech Czytajšc Wasze relacje czuję się tak jakbym tam z Wami była - dziękuję, dziękuję Uśmiech
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
#31
Pięknie, pięknie.
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#32
Dzięki wszystkim za zdanie relacji. Trzeba stworzyć jakiœ dziennik w końcu! Uśmiech
johndkuhns.com na Facebooku - http://www.facebook.com/knopflerpl

Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]

"Drummers have the biggest instruments... Uśmiech"
Odpowiedz
#33
Wojtek-znowu poœmiałem się do łez , nie tylko ja.
Aga-pięknie.
Odpowiedz
#34
Na stronie GF sš zdjęcia chłopaków ze spaceru po Moœcie Karola w Pradze 12 maja. Cholera, za wczeœnie wyjechaliœmy!!! Byli Richard, Danny i GF-szukali kapeli jazzowej która gra na moœcie, dzień wczeœniej ja widzieliœmy z fanami z Polski.

Krotka odpowiedz GF na mojego wczorajszego posta:

Hello Doc Many thanks for another brilliant gig polish fans attended in Prague 11 May. Have you noticed us with a little banner "johndkuhns.com" above our heads? The sound was great!!! I support policy concernig video-recording, but don't you think that people record concerts because there are not a lot of dvds by MK/DS? It came to my mind that if fans knew that official dvd is to be issued almost nobody would be interested in video-recording? Do you agree? From your website and other fan websites we can learn that this world tour is just stunning! Therefore please think of issuing dvd. That would be a real prize for real fans:-) best regards

GF:

Yes I saw you guys. No, I don't think that's the reason people want to vid. I'm sure they'd still do it even if we did do some dvd's
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#35
Cytat:Originally posted by pablosan@May 14 2008, 09:45 PM


GF:

Yes I saw you guys.
no, chociaż się przyznał, bo na niego też......leciały Duży uśmiech
Odpowiedz
#36
Cytat:Originally posted by pablosan@May 14 2008, 02:06 PM
Ewcia

Sorki za moje "wrzuty" na koncercie odnosnie fotografowania-wiesz emocje! Język
Pawcio, nie przepraszaj to była przyjemnoœć. Już Ci to mówiłam: ujrzałam Twojš drugš twarz FANAUśmiech
Odpowiedz
#37
Cytat:Originally posted by evik+May 14 2008, 10:40 PM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (evik @ May 14 2008, 10:40 PM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'> <!--QuoteBegin-pablosan@May 14 2008, 02:06 PM
Ewcia

Sorki za moje "wrzuty" na koncercie odnosnie fotografowania-wiesz emocje! Język
Pawcio, nie przepraszaj to była przyjemnoœć. Już Ci to mówiłam: ujrzałam Twojš drugš twarz FANAUśmiech [/b][/quote]
Ewcia, ostrzej , niech poczuje.Sam słyszałem był nieuprzejmy Duży uśmiech
Odpowiedz
#38
Cytat:Originally posted by jambore+May 14 2008, 10:49 PM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (jambore @ May 14 2008, 10:49 PM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'>
Cytat:Originally posted by [email protected] 14 2008, 10:40 PM
<!--QuoteBegin-pablosan@May 14 2008, 02:06 PM
[b] Ewcia

Sorki za moje "wrzuty" na koncercie odnosnie fotografowania-wiesz emocje! Język
Pawcio, nie przepraszaj to była przyjemnoœć. Już Ci to mówiłam: ujrzałam Twojš drugš twarz FANAUśmiech [/b]
Ewcia, ostrzej , niech poczuje.Sam słyszałem był nieuprzejmy Duży uśmiech [/b][/quote]
Jak mogę ostrzej skoro Pawcio zawsze dla mnie jest super uprzejmy.
Wczoraj nawet dostałam od niego płytkę MK z Nashvile bym mogła poczuc znowu koncert - no i tak słucham już drugi dzieńUśmiechUśmiech
Odpowiedz
#39
Cytat:Originally posted by evik+May 14 2008, 10:56 PM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (evik @ May 14 2008, 10:56 PM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'>
Cytat:Originally posted by [email protected] 14 2008, 10:49 PM
Cytat:Originally posted by [email protected] 14 2008, 10:40 PM
[b] <!--QuoteBegin-pablosan@May 14 2008, 02:06 PM
[b] Ewcia

Sorki za moje "wrzuty" na koncercie odnosnie fotografowania-wiesz emocje! Język
Pawcio, nie przepraszaj to była przyjemnoœć. Już Ci to mówiłam: ujrzałam Twojš drugš twarz FANAUśmiech [/b]
Ewcia, ostrzej , niech poczuje.Sam słyszałem był nieuprzejmy Duży uśmiech [/b]
Jak mogę ostrzej skoro Pawcio zawsze dla mnie jest super uprzejmy.
Wczoraj nawet dostałam od niego płytkę MK z Nashvile bym mogła poczuc znowu koncert - no i tak słucham już drugi dzieńUśmiechUśmiech [/b][/quote]
Czyli już jesteœ "chora" Język
Odpowiedz
#40
fakt coœ mnie bierze, wczoraj na forum siedziałam do drugiej, a jak dziœ zobaczyłam jak długš relację zdałam to się za głowę złapałam - przecież ja nie jestem taka gadatliwaOczko
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Praga 11 Maja 2008 Robson 46 13,426 12.05.2008, 14:19
Ostatni post: Ania_M
  Praga 11.05.08... mark722 3 2,683 03.05.2008, 15:15
Ostatni post: jambore
  Praga - Pierwsze Opinie... HOWARD 20 5,845 15.09.2005, 21:32
Ostatni post: Andrzej

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości